Contra

Contra jest kolejną kultową grą z Pegasusa, która znajdowała się w biblioteczce każdego szanującego się gracza. Tytuł fenomenalny, który świetnie się wpisywał w klimaty filmów klasy B z lat ’80. Konami dało graczom możliwość wcielenia się w Komandosów, którzy muszą w pojedynkę uratować świat przed zagładą. W tym celu musimy przemierzyć porządny kawał dżungli i splądrować niejedną bazę, aby w końcu stanąć w oko w oko z finałowym bossem.
To co zasadniczo wyróżnia Contre od typowych dzisiejszych produkcji to niespotykany obecnie poziom trudności. W Contra mimo, że gramy przypakowanym żołnierzem to tak jak w rzeczywistości powala nas już jeden strzał, czy choćby zetknięcie z wrogiem. Wrogów natomiast są setki – biegają z każdej strony, wyskakują z ukrycia, chowają się i co najgorsze strzelają wszystkim czym mają. Dla graczy przewidziane zostało zasadniczo tylko jedno ułatwienie w postaci możliwości zdobycia od czasu do czasu jakiejś lepszej giwery, która skuteczniej unicestwia wrogów.
Nie trzeba się domyślać, że przy braku save’ów oznacza to, że Contry praktycznie trzeba się nauczyć na pamięć, aby móc obejrzeć napisy końcowe. Istnieją nawet gracze, którzy doszli do takiej perfekcji, że są w stanie przejść Contre na Pegazusie bez straty życia.
Pomimo mogłoby się wydawać tak zniechęcającego poziomu trudności to w Contra ma w sobie to coś, co nie pozwala nam się oderwać od ekranu TV i wyłączyć naszego NES’a. Gra jest tak wciągająca, że mimo wielu porażek wciąż chcemy zaczynać od nowa i próbować dojść dalej. Nie będę nawet wspominał ile padów od Pegasusa zostało popsutych na tej grze – czy to od intensywnego naparzania po przyciskach, czy też po prostu od frustracji po kolejnej porażce.
Na koniec wypada wspomnieć, że Contra prezentuje naprawdę wysoki poziom audio – wizualny. Z pewnością jest to jedna z najładniejszych gier na Pegasusa i zasługuje na poświęcenie jej kilku godzin.
